fbpx

Czym jest SLES? Obalamy popularne mity.

11 kwietnia 2019 | Adam Jerzykowski

Wydawałoby się, że temat SLES (często zresztą mylonego z SLS – składnikiem mniej przyjaznym skórze) został już dokładnie zgłębiony i nie ma tu nic do dodania. Koncerny farmaceutyczne prześcigają się w tworzeniu kosmetyków bez tego składnika, o czym wszem wobec informują etykiety w drogeriach. Większość z nas stara się unikać produktów z SLES – w końcu tyle się mówi o jego szkodliwości! Jednak czym tak naprawdę jest SLES i czy faktycznie jest taki zły, jak się go maluje?

Czym jest SLES?

SLES, czyli Sodium Laureth Sulfate – etoksylowany laurylosiarczan sodu. Należy on do grupy detergentów zapewniających pienienie się. Jego głównym zadaniem jest skuteczne odtłuszczenie skóry i dokładne jej oczyszczenie. Wokół tego składnika narosło dużo mitów, wymieniane są również negatywne skutki oddziaływania, do których jego przeciwnicy zaliczają:

  • podrażnienia skóry;
  • uszkodzenia naturalnej warstwy hydrolipidowej i zwiększona utrata wody;
  • podrażnienia błon śluzowych;
  • zwiększone wydzielanie sebum przez skórę.

Oczywistym jest więc, że po przeczytaniu takiej listy negatywnych skutków zaczniemy automatycznie odkładać na półkę produkty zawierające SLES. Jednak czy słusznie?

Popularne mity na temat SLES

Wokół SLES narosło przez ostatnie lata wiele mitów, które często nijak mają się do faktycznego oddziaływania tego składnika na skórę. W tym artykule postaramy się raz na zawsze rozwiać Twoje wątpliwości na temat SLESu!

#mit 1# Silnie działające detergenty zbyt intensywnie odtłuszczają skórę, wskutek czego wzmagają pracę gruczołów łojowych

Często można spotkać się z takim właśnie stwierdzeniem, które jest przekazywane dość bezrefleksyjnie. Dlaczego? Otóż upraszczając, skóra do swojego właściwego funkcjonowania potrzebuje zarówno wody, jak i tłuszczu. Oprócz nawilżania i natłuszczania musi być również regularnie oczyszczana – tylko takie połączenie pielęgnacyjne gwarantuje jej dobry stan. Mycie skóry głowy wyłącznie łagodnymi szamponami bez dodatku SLES może spowodować obciążenie włosów i ich nadmierne… nawilżenie. Skutkuje to niczym innym jak tylko zwiększonym wypadaniem włosów i nieestetycznym wyglądem. Użycie kosmetyku z SLES pozwala unieść włosy u nasady, a także spowolnić proces ich przetłuszczania. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku mycia ciała – używanie wyłącznie bardzo łagodnych żeli pod prysznic może skutkować niedostatecznym oczyszczeniem porów. Jeśli szukasz dobrego żelu pod prysznic, który świetnie sprawdzi się również do umycia włosów, znajdziesz go w naszym sklepie. Produkt zawiera aloes, pantenol, mocznik, glicerynę i witaminę E – takie „combo” pomoże Ci szybko zregenerować i nawilżyć skórę!

#mit 2# Należy stosować wyłącznie łagodne szampony bez dodatku SLES, gdyż silnie odtłuszczające detergenty źle wpływają na stan włosów

Jest to jeden z najczęściej powtarzanych mitów na temat SLES. Problem jednak w tym, że wiele osób, przerzucając się na tzw. łagodne szampony bez dodatku SLES, zaczyna narzekać na zwiększone przetłuszczanie się włosów, łupież czy swędzenie skóry głowy. Pamiętaj, że jeśli łagodne szampony Ci nie służą, nie ma sensu się do nich zmuszać. Jeśli Twoje włosy wyglądają znacznie lepiej po użyciu szamponu z SLES – nie miej oporów przed jego używaniem

#mit 3# Absolutnie nie wolno stosować pasty do zębów zawierającej SLES z uwagi na szkodliwy wpływ na szkliwo

Bywa, że jest… zupełnie odwrotnie. Łagodne pasty do zębów bez dodatku SLES mogą na tyle niedostatecznie oczyszczać powierzchnię zębów, że zacznie osadzać się na nich kamień. Apteczne pasty mogą być po prostu zbyt delikatne i niewłaściwie usuwać osad.

#mit 4# SLES jest rakotwórczy

SLES jest uznawany przez środowisko internautów za rakotwórczy. Jednak żadne badania nie potwierdziły tego mitu – owszem, SLES może oddziaływać drażniąco na skórę, jednak tylko w przypadku pozostawienia czystego roztworu o wysokim stężeniu na dłuższy czas na jej powierzchni. Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów nigdy nie potwierdził ani jednego przypadku utraty zdrowia przez stosowanie kosmetyków z SLES w składzie.

Warto czy nie warto?

Każdy organizm jest inny i inaczej reaguje na silikony, parafinę, wszelkie SLS-y czy nawet składniki roślinne (tak, one też potrafią uczulać!). Podrażnić naszą skórę może wszystko, dlatego najlepiej zachować racjonalny sposób myślenia i dobrać pielęgnację wyłącznie pod swoje potrzeby. Zdecydowanie nie warto demonizować niektórych składników, takich jak m.in. SLES, obecnych w wielu kosmetykach przeznaczonych do codziennego stosowania.

Często w reklamach czy na opakowaniach produktów spotykamy się z tzw. negatywnymi praktykami komunikacji, które ugruntowują negatywne przekonanie, że konkretna substancja jest po prostu szkodliwa. Dlatego Unia Europejska od 1 lipca 2019 roku wprowadza w życie prawo (załączniki III i IV Dokumentu Technicznego Komisji Europejskiej), które jasno zabrania „chwalenia się” informacją „Nie zawiera (…)” – stawiającej w złym świetle w pełni legalne składniki, jak np. SLES, a także „Wolny od (…)” substancji, które i tak są niedozwolone w użyciu i nie stosuje się ich nie tylko w branży kosmetycznej.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem