fbpx

Subiektywne podsumowanie MP w Olsztynie

20 maja 2019 | Adam Jerzykowski

Pierwszy raz tak blisko uczestników

5 dni zmagań, 136 klubów, 780 zawodników. Te trzy liczby, oddają skalę Głównych MP Seniorów i Młodzieżowców w Pływaniu, które w tym roku odbyły się w Olsztynie.

Dzięki otrzymanej akredytacji dla mediów, po raz pierwszy miałem okazję obserwować najważniejsze polskie zawody pływackie w Polsce z tak bliska. W konsekwencji, na wyciągnięcie ręki miałem największe gwiazdy polskiego pływania jak również jego największe nadzieje. To naprawdę fascynujące uczucie, móc obserwować jak zachowują się sportowcy, w trakcie  zawodów, które weryfikują wykonaną przez nich mozolną i wielomiesięczną pracę oraz mogą okazać się przepustką na najważniejsze imprezy międzynarodowe. Emocje, ambicje i napięcie czuć w powietrzu i widać w oczach.

Sprzyjając zawodnikom, zapominając o kibicach

Jakie są moje refleksje z Mistrzostw? Cóż, na pewno sama formuła zawodów sprawia wrażenie mocno dopracowanej i zweryfikowanej przez lata. Wszyscy wiedzą co robić. Dzięki temu jest płynnie, bez przestojów i zamieszania. Miałem okazję organizować spore wydarzenia sportowe i, w związku z tym, patrzę czasem bardziej krytycznie na niektóre rzeczy. Jestem pewien, że większość z nich zwyczajnie umknęły by niejednemu kibicowi. W przypadku zawodów w Olsztynie nie rzucił mi się w oczy żaden większy „babol” organizacyjny. Było bardzo sprawnie i bardzo poprawnie pod tym kątem.

Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że o ile logistyka zmagań sportowych jest dopracowana, o tyle bardzo kuleje aspekt widowiskowy. Brak jakiejkolwiek oprawy sprawia, że na trybunach zasiadali prawie wyłącznie zawodnicy i trenerzy, ewentualnie rodzice. Nie było kibiców. I trudno się dziwić, gdyż ta impreza nie była przygotowana pod nich. To była impreza mająca na celu wyłonić najszybszych pływaków. Oczywiście, taki jest główny cel Mistrzostw Polski. Niemniej, odpuszczenie próby stworzenia widowiska przyjaznych kibicom i zachęcającym ich do odwiedzenia zawodów jest – w dłuższej perspektywie – sporym błędem. Błędem, który przekłada się bezpośrednio na ilość pieniędzy, które w tym pływaniu są… albo raczej mogłyby być… a przez to, pośrednio, na stan polskiego pływania i warunki w jakich jest ono uprawiane. 

Dlaczego nie wyjść do ludzi z pływaniem? Są w nim potężne emocje, jest treściwie, obiektywnie co chwila coś się dzieje, mamy bardzo ciekawe i niezmiernie zróżnicowane osobowości. Mamy gotowy produkt. Mamy igrzyska, których ludzie od zawsze pragnęli. Ostatnie co trzeba zrobić, to je opakować i wyjść z nimi do ludzi.

Pomysł i inicjatywa ponad koszty

Tak, wiem doskonale, że wszystko kosztuje. Niejednokrotnie sam za to musiałem płacić. Dzięki temu, wiem również, że niektóre rzeczy to kwestia pomysłowości i przedsiębiorczości. Stworzenie atmosfery przyjaznej kibicom i zapewnienie im rozrywki to zdecydowanie bardziej wyzwanie dla kreatywności aniżeli zasobności portfela. Tu jest jednak jeden, bardzo istotny, wymóg. Musi się chcieć. A żeby chciało się chcieć to trzeba wiedzieć po co. W tym przypadku, motywacja może być ideologiczna – długofalowy rozwój pływania w Polsce – lub pragmatyczna – możliwość znacznie większej komercjalizacji tego typu zawodów (płatne wejściówki, sponsorzy, expo, PPV etc.)

Moja teza jest taka, że zwiekszona zainteresowanie pływaniem, jego większa medialność, z czasem pociągnie za sobą większe pieniądze, bo tam gdzie widz, tam są pieniądze. Żeby to jednak osiągnąć trzeba skrupulatnie korzystać z każdej nadarzającej się okazji do tego żeby promować pływanie i pokazywać je w jak najlepszym świetle. Moim zdaniem, nie stać nas na odizolowanie się od reszty świata i ciągłego „gotowania się we własnym sosie”. 

To tyle jeżeli chodzi o zawody, teraz trochę o pływakach bo to oni są w tym wszystkim najważniejsi. Mam wrażenie, że jesteśmy w bardzo ciekawym momencie w polskim pływaniu. Z jednej strony, doświadczone gwiazdy niezmiennie świecą jasno i pływają szybko (Konrad Czerniak, Radosław Kawęcki, Kacper Majchrzak, Alicja Tchórz, Katarzyna Wasick) a jednocześnie coraz śmielej poczyna sobie młody narybek (Jakub Kraska, Jakub Książek, Kornelia Fiedkiewicz, Aleksandra Knop, Wiktoria Guść). To cieszy, bo gołym okiem widać, że mamy w Polsce duże zasoby talentów pływackich, które nie boją się ciężkiej pracy. To dobry prognostyk na przyszłość.  

A jak zaprezentowali się ambasadorzy moviGO?

Najwięcej złotych medali zgarnął Wojtek Wojdak, który po raz kolejny kończy zmagania z trzema „złotami” na 400, 800 i 1500 m stylem dowolnym. Miałem przyjemność oglądać dwa finały z jego udziałem i w mojej ocenie – na ten moment – można zaryzykować stwierdzenie, że Wojtek nie ma konkurencji w Polsce na tych dystansach.

Fantastycznie wypadł również Jan Kałusowski, który zdobył złoty medal na 100 m stylem klasycznym oraz dwa brązowe medale na 50 i 200 m stylem klasycznym. Wyścigi Janka podnosiły tętno lepiej niż najmocniejsza kawa.

Co więcej, Wojtek Wojdak oraz Jan Kałusowski polecą reprezentować Polskę na tegorocznych Pływackich Mistrzostwach Świata, które odbędą się w Korei Południowej.

Równie dumna z siebie może być Zuza Dzwonnik, która zdobyła złoty medal Młodzieżowców na 200 m stylem dowolnym (19-23 lat).

Z większymi nadziejami na Mistrzostwa jechał zapewne Bartek Lassek, który świeżo w pamięci ma świetny występ z poprzednich mistrzostw. Ósme miejsce w finale na 50m stylem motylkowym na pewno pozostawiło u niego uczucie niedosytu. Może jednak podrażniona ambicja stanie się dla niego paliwem na którym dojedzie do kolejnych mistrzostw.

Na koniec warto również wspomnieć o jednym ze stypendystów Uniwersytetu Potężnych Dzików, który wspieramy. Mikołaj Malec sprawił dużą niespodziankę zdobywając brązowy medal na 200 m stylem grzbietowym uzyskując jednocześnie Minimum na Mistrzostwa Europy Juniorów. Wielkie brawa Mikołaj!

 

Adam Jerzykowski

twórca moviGO

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem